„Wszystkie ręce umyte”

Drukuj

Telewizja publiczna pokazała w dniu 1 grudnia film autorstwa Sylwestra Latkowskiego i Piotra Pytlakowskiego „Wszystkie ręce umyte”. To film o kulisach śmierci byłej posłanki SLD ze Śląska, Barbary Blidy. Równocześnie z filmem ukazała się książka pod tym samym tytułem. I dopiero zapoznanie się z książką i filmem daje pełen obraz tego, co autorzy, dziennikarze śledczy i reportażyści, chcieli przekazać. A informacji, opinii, wątpliwości jest co niemiara.

http://www.flickr.com/photos/29759986@N03/5523441175/sizes/m/

Zarówno film, jak i książka nie mają charakteru stricte politycznego. Autorzy, znając konotacje polityczne, jakie sprawa śmierci Barbary Blidy wywołała i może wywoływać, uciekli z pełną premedytacją od politycznych, bezpośrednich nawiązań. Jednak w sprawę zamieszani są konkretni politycy, urzędnicy i funkcjonariusze służb, mający bardzo wyraźne umocowania i cele polityczne. Nie da się w związku z tym, oglądając materiał dokumentalny i czytając książkę, uciec od politycznych odniesień. Nie jest jednak tak, że Latkowski i Pytlakowski skupiają się tylko na tym, co było przed śmiercią Barbary Blidy, co doprowadziło do próby jej zatrzymania , o kulisach dochodzenia prokuratorskiego i działaniach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale również pytają, dlaczego sprawa do dnia dzisiejszego nie jest wyjaśniona i kto ponosi odpowiedzialność za to, że winni śmierci Blidy nie ponieśli konsekwencji. Nie jest to film o samobójstwie Blidy, ale o okolicznościach, jakie do jej śmierci doprowadziły. I nie jest to również film z tezą, że Blida zmarła w wyniku zabójstwa, jak to sugeruje publicysta „Rzeczpospolitej”, Piotr Zaremba.

W 68-minutowym filmie trudno zawrzeć wszystkie wątki, wątpliwości i pytania dotyczące śmierci Blidy. Książka jest nie tylko scenopisem filmu, ale również przewodnikiem po sprawie. W niej znajdziemy brakujące informacje, wywiady, analizy, odpisy dokumentów dochodzenia i śledztwa, także opinie. Całość jest podsumowaniem ponad trzyletniego śledztwa, prokuratorskiego i sejmowej komisji śledczej, które nie odpowiedziały na podstawowe pytania, dlaczego próbowano posłankę SLD zatrzymać, dlaczego doszło do próby zatrzymania, dlaczego od samego początku postępowanie ABW i prokuratury było tak nieudolne. Nie tylko nieudolne, ale również również noszące znamiona matactwa. Film i książka nie odkrywają wielu nowych tajemnic, ale porządkują całość spraw, osadzając je w kontekstach.

Można wyróżnić kilka wątków filmu i książki, kilka zagadnień, jakie w nich znajdziemy. Pierwszym z nich jest to, dlaczego „sprawę” Barbary Blidy próbowano połączyć z aferą, a właściwie z wieloma aferami węglowymi z przed wielu lat. Bo dochodzenia dotyczące przekrętów w branży węglowej nie zaczęły się kilka miesięcy przed śmiercią Barbary Blidy, lecz mają swoją historię wieloletnią, zaczynającą się w połowie lat 90. ubiegłego wieku. Próba powiązania Blidy z aferami, poprzez postać słynnej na Śląsku Barbary Kmiecik, śląskiej Alexis, jest kluczem do tego, aby zrozumieć, dlaczego do tragedii w ogóle doszło. Drugi wątek to sprawa samej Kmiecik, a właściwie tego, jak prokuratury śląskie, oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ,próbowały (z dobrym skutkiem) wykorzystać ją operacyjnie w swoich poczynaniach. Te dwa wątki łączy motyw o charakterze politycznym, czyli próba „wyjścia” na polityków lewicy i powiązania ich z aferami węglowymi. Pokazanie, jak oddani funkcjonariusze służb, prokuratury, ale również politycy, usiłowali odnaleźć na Śląsku mityczny układ, „szarą sieć” powiązań. Trzeci wątek to rola wiceszefa ABW, byłego prokuratora katowickiego, Grzegorza Ocieczka, i samego szefa, Bogdana Święczkowskiego w zmontowaniu postępowania, dochodzenia i próby zatrzymania Barbary Blidy, a następnie mataczenia. W tym wątku przewijają się także prokuratorzy, wielu w niezbyt dla nich przychylnym świetle. Latkowski i Pytlakowski skupiają się na Grzegorzu Ocieczku, jako na tym, który może być kluczem do wyjaśnienie kulis tego, co się działo przed 25 kwietnia 2007 roku, dniu śmierci Blidy, jak i później. Autorzy uznają, że to on jest w centrum wydarzeń i posiada największą wiedzę, konieczną do rozwiązania sprawy. W tym wątku również mamy sprawę wiedzy i odpowiedzialności politycznej, jaka spada na Zbigniewa Ziobro, ówczesnego ministra sprawiedliwości, powiązanego ze Święczkowskim i Ocieczkiem nie tylko służbowo, ale również prywatnie, oraz Jarosława Kaczyńskiego, premiera rządu, za czasów którego doszło do tragedii. Następny wątek to przebieg samej akcji w domu rodziny Blidów, to co się stało w ciągu kilku godzin po jej śmierci. I ostatni, to prace i bezradność sejmowej komisji śledczej, po przewodnictwem posła SLD, prawnika, Ryszarda Kalisza.

Latkowski i Pytlakowski nie mają praktycznie żadnego dobrego zdania o nikim, kto w sprawę i jej wyjaśnienie był zaangażowany, lub zamieszany. Dlatego sprawa powinna być traktowana uniwersalnie, jako obraz państwa, jej instytucji prawa i aparatu ścigania. Problem nie dotyczy bowiem tylko tego co się stało za rządów Prawa i Sprawiedliwości, ale również tego, co się dzieje teraz. W Sejmie, administracji państwa, w służbach specjalnych.

Kluczową postacią w sprawie jest Barbara Kmiecik. Sprawa została zawiązana w roku 2005, kiedy Kmiecik trafiła do aresztu, pod zarzutem łapówek, wyłudzenia pieniędzy i węgla od kilku śląskich przedsiębiorstw. Nie przyznawała się do zarzucanych jej przestępstw, ale, w 2006 roku podjęto wobec niej działania, mające ją skłonić do zgodnych z oczekiwaniami zeznań. Prowadzący ją prokuratorzy zmusili ją do zeznań, obciążających wiele osób, w tym swoją dobrą przyjaciółkę, Barbarę Blidę, stosując wobec niej i jej córki tak zwany areszt wydobywczy. Grożono również zatrzymaniem jej męża. Kiedy zaproponowano jej, że jeśli zacznie mówić, prokuratorzy zostawią jej rodzinę w spokoju, a jej samej dadzą gwarancję nadzwyczajnego złagodzenia kary. Wtedy zaczęła mówić, ale jak podkreśla, tylko to, co chciała powiedzieć. To wystarczyło, aby zmontować akcję przeciwko Blidzie.

Druga kluczowa postać, to Grzegorz Ocieczek. Wice szef ABW doskonale znał Barbarę Kmiecik i jej męża, bywał w stadninie koni, której właścicielem była śląska Alexis. I dlatego właśnie mógł ją wykorzystać do operacji, mającej na celu dotarcie do Barbary Blidy, a następnie poprzez nią do innych polityków lewicy, zamieszanych ponoć w afery węglowe.

Zajmuję się sprawą okoliczności śmierci Barbary Blidy od samego początku, od kwietnia 2007 roku, mam nieco inne spojrzenie, niż dziennikarz śledczy, Sylwester Latkowski i Piotr Pytlakowski. Oni, zajmując się publicystyką, uważają, że najważniejsze jest ukazanie kulis funkcjonowania służb specjalnych w państwie demokratycznym. Jedną z konkluzji, jaką można znaleźć w ich filmie i książce jest to, że zarówno prokuratorzy, jak i funkcjonariusze ABW zamieszani w dochodzenie, zatrzymanie i wyjaśnienie okoliczności śmierci Barbary Blidy, pozostają bezkarni, są praktycznie poza odpowiedzialnością prawną. Zwracają uwagę na to, że obecne kierownictwo ABW chroni funkcjonariuszy, a z kolej prokuratorzy śląscy powiązani są zmową milczenia, nie tylko z powodu konieczności zachowania procedur tajemnicy prokuratorskiej. Pokazują również bezradność polityków, którzy przez trzy lata działalności komisji śledczej nie doszli nie tylko do prawdy, ale również nie sformułowali żadnych wniosków dla wymiaru sprawiedliwości.

Ja jednak nie jestem ograniczony ramami filmu, książki i poprawności politycznej. Od samego początku jestem przekonany, a książka „Wszystkie ręce umyte” tylko mnie w tym utwierdza, że prowokacja wobec Barbary Blidy to działanie zmontowanego układu Zbigniewa Ziobro, szefa ABW, Bogdana Święczkowskiego, jego zastępcy i szefa delegatury w Katowicach i prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Katowicach , z Krzysztofem Błachem na czele. Wykorzystano do tego Barbarę Kmiecik, mająca status świadka koronnego, która miała uwikłać Blidę w domniemane przekazanie łapówki Zbigniewowi Baranowskiemu, prezesowi Rudzkiej Spółki Węglowej, w kwocie 80 tyś. złotych. To miało wplątać Blidę w układ mafii węglowej. Pomocnym w tej sprawie miał być też Ryszard Zając, który miał uwiarygodniać tą łapówkę informacjami „ze słuchu”. Ten na szczęście w porę zrozumiał, że amatorzy, którzy się tą sprawą zajmowali, mogą go wplątać w niezłe kłopoty, i wycofał się ze sprawy. Ale jego zeznania miały uwiarygodnić decyzję zatrzymania Blidy. To zatrzymanie miało służyć dalej celom politycznym. Nie przez przypadek akcja była filmowana, nie przypadkiem tego dnia przewidziane były dwie konferencje prasowe, w tym jedna z udziałem Zbigniewa Ziobro.

Odrębną, ale równie ważną sprawą jest wyjaśnienie, dlaczego doszło do postrzału w domu Barbary Blidy w kwietniowy poranek 2007 roku. Wbrew niektórym opiniom (w tym wspomnianego już Piotra Zaremby) Latkowski i Pytlakowski nie stawiają tezy o zabójstwie, lecz o tym, że postrzał mógł być przyczyną szamotaniny funkcjonariuszki ABW z posłanką SLD. I problem polega na tym, że sprawa ta może być tuszowana i przemilczana – nie tylko wtedy, ale również teraz. Latkowski i Pytlakowski zadają trudne pytania obecnemu szefowi ABW, Krzysztofowi Bondarykowi, dlaczego funkcjonariusze, którzy byli zamieszani w sprawę, praktycznie nie ponieśli żadnych konsekwencji, nie tylko prawnych, ale również służbowych.

Autorzy filmu i książki w centrum sprawy stawiają postać Grzegorza Ocieczka. Ja jednak uważam dalej, że do wyjaśnienia sprawy konieczne jest złamanie zmowy prokuratorów śląskich. Emil Melka, Krzysztof Bach, Sebastian Głuch, Tomasz Tadla, Tomasz Janeczek – to tylko kilku z tych, którzy mają wiedzę o sprawie, która może nie tylko dać odpowiedzi, kto jest za śmierć Barbary Blidy odpowiedzialny prawnie, ale również politycznie.

Azrael

  • Paweł Luty

    Mocny i udany debiut na łamach blogów Liberte! :) Gratulacje!

    Co do meritum sprawy: kwestia śmierci Barbary Blidy jest bardzo kontrowersyjna, lecz specjalnie mnie nie dziwi, że została „zamieciona pod dywan”, że „wszystkie ręce umyte” zostały. Przecież to taki sam mechanizm wystąpił „przy okazji” porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, przy czym warto zaznaczyć, że w tym wypadku życie straciły, bodaj, już trzy osoby. Obawiam się, że nikt w Polsce nie ma odwagi (mam na myśli polityków) dogłębnie zbadać te dwie „afery”. Obawiam się również, że gdyby do końca wyjaśnić WSZYSTKIE okoliczności obu tych spraw polska scena polityczna zostałaby mocno zdestabilizowana i przetrzebiona.

    Sad, but true…

    Pozdrawiam

    • Azrael

      Dziękuję za miłe słowa!